Szoł must goł on – czyli piraci z Vancouver we Wrocławiu
Piraci z Vancouver zawitali do Wrocławia. O kim mowa? O The Dreadnoughts, którzy 25 stycznia zakotwiczyli w porcie „Łykend”. Kapela, która swoim występem, doprowadziła wrocławską publiczność do szaleństwa. Piraci, wiedzieli na jakie wzburzone fale ją porywają.

fot. Tomasso
Nonszalancki hedonizm, czyli: plucie, tarzanie się po scenie, obnażanie, lanie piwa na lewo i prawo, zniszczenie stojaka, uszkodzenie głośnika, tłuczenie szklanek. Koncert ze szkocką haryzmą, przypominał występy sławnego niegdyś GG Allina, tylko że ten potrafił dodatkowo w ramach swoich prowokacji, wsadzić sobie mikrofon w dupę, czy też pobić kogoś z publiczności, aby przy okazji oddać swoje ciało sadomasochistycznej sprawiedliwości.
The Dreadnoughts określająją się jako banda nieprzystosowanych pijaków, którzy pozostają wierni starożytnym balladom oraz histerykom, którzy niegdyś opłynęli cały świat – a wszystko w hałasie nowoczesnego punku pełnego huligańskiej furii. Zespół łączy szanty z irlandzkimi brzmieniami oraz solidnym, miażdżącym wnętrzności street punkiem.
The Dreadnoughts opływają Polskę, więc dla tych, którzy nie mieli okazji przeżyć kulturowej masturbacji, nie wszystko jeszcze stracone ;)
Zdjęcia: WSA.org.pl
Do obejrzenia: YouTube.com
Do posłuchania:Myspace.com | Wrzuta.pl | Last.fm





