Remont Dworca Głównego we Wrocławiu – i co z niego wynika?

Właśnie wystartował remont Dworca Głównego we Wrocławiu. Wszystko w ramach przygotowań do Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. W oficjalnym dyskursie rewitalizacja ma służyć wszystkim mieszkańcom, lecz jak będzie naprawdę? Rąbka tajemnicy uchyla Gazeta Wyborcza w artykule zatytułowanym „W piątek handlowcy wyprowadzą się z Dworca Głównego”. Opisywana jest sytuacja drobnych handlarzy (budki z jedzeniem tzw. knyszami, warzywniaki, fryzjerzy itp), którzy muszą się wynieść z Dworca Głównego na czas trwania remontu. Część przeniesie się na „Tymczasowy Dworzec” do tzw. kontenerów, gdzie „w ciasnych, mało estetycznych klitkach nie ma szans na dobry handel”. Inni natomiast zawiną interes w okolicach dworca. Nie wiadomo do końca, czy wszyscy będą miel zapewnione alternatywne miejsce do handlu na czas trwania remontu.

Dworzec Główny we Wrocławiu po remoncie

W tym procesie można zauważyć pewne niebezpieczeństwo, które nasi nazwę „nowe zagospodarowanie przestrzeni”. Jak pisze Bartłomiej Sarna, rzecznik PKP Oddział Gospodarowania Nieruchomościami we Wrocławiu:
„Koncepcja zagospodarowania przestrzeni wewnątrz Dworca Głównego dopiero powstaje. Dlatego nie wiadomo, czy drobni kupcy będą mogli tam wrócić. Na pewno będzie miejsce do obsługi pasażerów, czyli kasy i poczekalnie. Powstanie też galeria handlowa o dobrym standardzie, bo skoro dworzec ma być na europejskim poziomie, galeria nie może być gorsza. Szczegółów jednak jeszcze nie znamy”.

- Nie wiadomo, czy nas tu zechcą, gdy zakończy się remont - martwi się Jerzy Jaworski, właściciel sklepiku z papierosami i artykułami spożywczymi.

W ramach renowacji, PKP pozbędzie się bez problemów „obskurnych” budek, a w ich miejsce zbuduje „ekskluzywną i nowoczesną” galerię handlową z „estetycznymi i markowymi” sklepami, które będą spełniać wymogi wszystkich wybrednych klientów z klasy średniej i tych, którzy do tej grupy społecznej pretendują. Obiekt zostanie po remoncie w pełni wykorzystany przez korporacyjny imperatyw.

Zastanawia mnie, czy rewitalizacji zostaną poddani również „klienci” Dworca? Czy zostaną wprowadzone „ekonomiczne bariery”, które skutecznie powstrzymają niepożądany element (tych, którzy nie korzystają z PKP a chcą się tylko na nim spotkać, czy przejść przez dworzec, czy też bezdomni)? Czy dworzec stanie się przestrzenią jedynie dla beneficjentów kapitalizmu z gotówką? Tego do końca nie wiadomo, lecz obserwując rozwój miasta, nie można tego wykluczyć.

Dworzec Główny we Wrocławiu po remoncie

Większość mieszkańców podnieca się nadchodzącą „odnową”, „jakością”, „czystością” przestarzałego i zaniedbanego do tej pory Dworca, lecz w tym optymizmie brak społecznego wyczucia zagrożenia ekonomiczną gentryfikacją. Przechodzi ona w ostatnich latach przez rejony miast jak huragan i stała się zagrożeniem dla spójności i jakości życia mieszkańców. Zawłaszczona przestrzeń pod rozwój globalnego kapitału wytycza coraz to nowe ekonomiczne granice dla jego mieszkańców.

Korporacyjne media nie poruszają tego problemu, co jest uzasadnione z ich liberalnego punktu widzenia „interesu społecznego”. W świecie „nowych możliwości” wygrywać ma najsilniejszy „kapitał ekonomiczny” oraz „kapitał ludzki” – w ramach stosownych powiązań i układów partnersko-materialnych i ideologicznych. Czy w takim razie kupcy będą w stanie wygrać z korporacyjnymi, zagranicznymi gigantami tworzącymi modne galerie handlowe, za którymi dodatkowo stoją lokalni politycy, media oraz znaczna część społeczeństwa? Czy będą mieć jakąkolwiek szansę na demokratyczną debatę w sprawie zagospodarowania tej przestrzeni „miejskiej”?

Władze miasta zamierzają również poddać rewitalizacji dzielnicę Nadodrze. Pod płaszczykiem walki z przestępczością, niskim wskaźnikiem prowadzenia działalności gospodarczej, niskim poziomem wartości zasobu mieszkaniowego, władze miasta będą „oczyszczać” dzielnicę z „niewygodnego” dla kapitału i ustatkowanych warstw społecznych elementu społecznego (m.in. pijaczków, bezrobotnych, biednych rodzin), podwyższając czynsz w ramach usługi „Nowa Jakość Dzielnicy”, który skutecznie odstraszy tych, którzy wcześniej zagrażali „estetyce” miasta. Większość kamienic może znaleźć się w prywatnych rękach, często zagranicznych inwestorów, co pokazuje przykład niemieckiego Kreuzbergu oraz warszawskiej Pragi.

W celu gentryfikacji Nadodrza powołano tzw. „konsultacje społeczne”, do których zaproszono również Związek Syndykalistów Polski. „Uwiarygodnić” ma to społeczne poparcie dla tego kierunku rozwoju miasta. Osobiście mam nadzieję, że ZSP, oraz środowisko CRK, które funkcjonuje w tej dzielnicy, przedstawią swoje krytyczne stanowisko, wobec neoliberalnego kursu „rozwoju” miasta.

Poznań już zdecydowanie powiedział „Miasto to nie firma!”
Czas na Wrocław!
Dość zawłaszczania przestrzeni miejskiej dla interesów ludzi z kasą!

Polecam artykuły:
Czym jest gentryfikacja i jak może zniszczyć Twoje życie?
Walka z gentryfikacją w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg
Brukowa polityka mieszkaniow
Rynkowy urok biedy nie do odparcia, czyli gentryfikacja po Berlińsku i Warszawsku

Przeczytaj także:

  1. zastanów się
    Lipiec 23rd, 2010 at 21:17

    zastanów się co piszesz. na dzień dzisiejszy jesteśmy kilkanaście lat za takimi państwami jak choćby Niemcy, musimy teraz za wszelką cenę ich dogonić a nie stać w miejscu co w praktyce oznacza cofanie się. w cywilizowanej europie mamy CZYSTE, w miare przyjemnie pachnace i estetyczne obiekty publiczne pozwalające na bezpieczne i komfortowe spędzanie w nich wolnego czasu. a jeżeli Ty wolisz pić kawę w towarzystwie żuli żebrających na piwo, w smrodzie obszczanych korytarzy i wszechobecnym brudzie to jest to conajmniej dziwne.

  2. Ps
    Lipiec 23rd, 2010 at 21:19

    PS nie idalizuj już tak drobnych kupców, bo oni też często kombinują. sprzedają szajskie towary sprowadzane za grosze z chin jako niby dobre i niby polskie

  3. Lipiec 24th, 2010 at 11:25

    @zastanów się
    Również bardziej cenię czystą przestrzeń, lecz tutaj chodzi głównie o to, kto w niej będzie funkcjonował i na jakich prawach. Kupcy z Wrocławia i okolic, zostaną prawdopodobnie usunięci (m.in. wypowiedzenie umów), a ich miejsce zajmą „estetyczne i markowe” sklepy. Wielu mieszkańców ma dość takiej polityki władz miasta, które za wszelką cenę wspierają bardzo silny ekonomicznie kapitał (zwolnienia podatkowe, specjalne strefy ekonomiczne itp), kiedy lokalni, drobni kupcy są marginalizowani (wypieranie ich na obrzeża miasta, brak szerszego dialogu oraz wsparcia). Nie ma reprezentowania przez polityków interesów lokalnych kupców, choć to oni płacą tutaj wszystkie podatki i oddają lwią część wpływów do budżetu i to oni stwarzają koloryt tego miasta.

    Co do żuli i innych „niepożądanych elementów”.
    Przestrzeń PUBLICZNA jest właśnie takim miejscem, które jest dostępne powszechnie i nieodpłatnie w której może znaleźć się każda jednostka społeczna. W miastach obserwuje się zawłaszczanie przestrzeni publicznej w sposób dosłowny tj. wydzielanie (przez budowniczych lub właścicieli nieruchomości) z przestrzeni publicznych przestrzeni prywatnych (prawnie lub bezprawnie), zwykle pod pretekstem zwiększenia bezpieczeństwa wydzielającego lub wydzielających. Konsekwencją tego zjawiska jest brak kontynuacji naturalnego rozwoju miasta, tworzenie zamkniętych enklaw, pozornie bezpieczniejszych, lecz wpływających na rozwarstwienie społeczeństwa i podziały na tych przed i za murem, lepszych i gorszych, bogatszych i biedniejszych, co w konsekwencji prowadzi, w dłuższej perspektywie, do nasilenia negatywnych zachowań społecznych .
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Przestrzeń_publiczna

  4. Lipiec 24th, 2010 at 11:32

    @Ps
    Nie idealizuję „wolnego rynku”, który w pogodni za punktami PKB zaniża koszty pracy i jakości usług w imię zysku, bez względu na to, czy mamy do czynienia z drobnymi kupcami, czy korporacjami.

  5. zastanów się
    Lipiec 24th, 2010 at 12:53

    @tomasso – oczywiście w tym co piszesz jest trochę racji ale jak byś widział pogodzenie nowoczesności i rozwoju z tym o czym wspomniałeś? eżeli miasto wykłada (wspólnie ze sponsorami i UE) 300 milionów na remont dworca to zakładamy, że będzie on po tym remoncie czysty i względnie pachnący oraz nowoczesny. i teraz, jaki jest sens takich remontów jeżeli wpuścisz na ten dworzec np pijanego bezdomnego, który załatwi swoje potrzeby fizjologiczne na dworcu lub jego terenie, zostawi po sobie bród i smród a niekiedy też uszkodzi infrastrukturę. ja nie mówie tutaj o tym, żeby dzielić ludzi. jeśli ktoś jest np bezrobotnym albo pracuje za 300 zł to też powinien mieć prawo do pełni swobód obywatelskich ale jednak bez przesady. ja mówie tylko STOP pijanym, śmierdzącym i dewastującym mienie ludziom a nie ludziom mało zamożnym.

  6. Lipiec 24th, 2010 at 14:41

    Nie przypominam sobie, aby Dworzec Główny był dewastowany przez ludzi. W każdym bądź razie nie robiono z tego powodu alarmu w mediach. Jeśli natomiast chodzi o pijanych i śmierdządzych ludzi to jedynie nasza kwestia estetyczna, sugestywnie pomijająca realną rzeczywistość. Czy w takim razie mamy z takimi ludźmi zrobić „ostateczne rozwiązanie”? Czy rodem krajów „nowoczesnych” mamy ich wyrzucić na enklawy miast, a w centrum pozostawić tylko tych, którzy podporządkowali się normom?

    Z tego co pamiętam, na dworcach bezdomnym proponowane są schroniska, a ci którzy nie chcą opuścić dworca są wypraszani. Znalazła się również druga strona medalu, czyli kwestia władzy, której nadużywali ochroniarze wobec bezdomnych, a która jest stały elementem darwinizmu społecznego:
    http://polskalokalna.pl/wiadomosci/dolnoslaskie/wroclaw/news/ochrona-dworca-znecala-sie-nad-bezdomnym,1240558

    W kwestii „nowoczesności i rozwoju” powinno być również – i przede wszystkim – miejsce dla jego mieszkańców, nie tylko pod kątem konsumenckim, ale także drobno kupieckim.

  7. zastanów się
    Lipiec 24th, 2010 at 14:52

    @tomasso – to nie jest tylko kwestia estetyczna ponieważ wolność jednostki kończy się tam gdzie zaczyna się wolność innej jednostki. mnie nie przeszkadza to, że taki „śmierdzący pijak” sobie żyje na tym świecie i daleki jestem od tego żeby go prześladować. jednak jeśli taki osobnik np zaczepia ludzi na dworcu prosząc o pieniądze, wykorzystując w sposób bezczelny fakt, że ktoś akurat kupuje bilet albo kawę z automatu i ma otwarty portfel, jeżeli wydziela bardzo silną woń podczas gdy ktoś chce sobie np zjeść hamburgera albo jeżeli śmieci przestrzeń publiczną zostawiając po sobie ślady w postaci papierków, butelek etc to to jest naruszanie wolności jednostek które sobie żyją, pracują i mają prawo do spokoju i ładu. a ci bezdomni unikają noclegowni bo tam nie wolno pić, ćpać i trzeba się myć.

  8. Sierpień 3rd, 2010 at 20:11

    Rozumiem, lecz przecież z tego co piszesz, sam odmawiasz wolności tym, którzy chcą żyć poza społecznymi konwenansami. Odmawiasz wolności wyboru tym, którzy nie chcą przebywać w noclegowniach, w których (z relacji środowisk wolnościowych) panują poniżające warunki moralizujące oraz wojskowy dryl. Mowa o klasowym społeczeństwie, w której „estatyka” narzuca kulturowo-moralną dyscyplinę. Twój „ład” o którym wspominasz, realizowany jest już od dłuższego czasu na całym świecie i zmierza w stronę wykluczenia społecznego (m.in. wyrzucanie żebraków i bezdomnych na obrzeża miast, czy do złych dzielnic, kontrola jednostek przez instytucje państwowe, nękanie przez policję itp).

    Polecam Ci książkę „Więzienia nędzy” Loica Wacquanta. Autor za pomocą statystyk, zbadał reorganizację struktury społecznej. Zauważył, że jednym z celów obecnej polityki władz jest uspokojenie przestraszonej klasy średniej i wyższej – czyli tych, którzy chodzą chętnie do wyborów – za pomocą permanentnego nękania biednych w przestrzeni publicznej (parki, ulice, dworce, autobusy, metro). Skutkuje to surowym stosowaniem prawa wobec pomniejszych wykroczeń, takich jak pijaństwo, hałasowanie, żebractwo, nieobyczajność, groźby pospolite oraz innych „zachować aspołecznych związanych z bezdomnymi”, wedle terminologii Kellinga. Problemem stają się bezdomni, którzy otaczają zatrzymujące się na światłach samochody, proponując umycie przedniej szyby w zamian za drobne, drobni dilerzy narkotyków, prostytutki, pijacy, żebracy, włóczędzy i graficiarze. Chodzi o przywrócenie „jakości życia”, tym, którzy wiedzą, jak należy się zachowywać w miejscach publicznych.

    Doktryna „zerowej tolerancji” jest użytecznym instrumentem legitymizacji policyjnego zarządzania biedą, która przeszkadza – biedą widoczną, tą która wywołuje incydenty i chaos w przestrzeni publicznej, stwarzając wrażenie braku bezpieczeństwa, lub po prostu budząc niesmak.

    Czy o taki „ład” Ci chodziło?

  9. zastanów się
    Sierpień 5th, 2010 at 22:34

    Oczywiście zgadzam się z tym, że należy przede wszystkim likwidować przyczynę a nie skutek określonych zachowań. Jednak jest pewna grupa ludzi, która faktycznie z powodu przyczyn obiektywnych np nie może znaleźć pracy i dlatego ucieka się do np żebractwa celem przeżycia. Jest jednak duża grupa osób, która po prostu nie chcę uczciwie pracować za skromne pieniądze a woli dopuszczać się przestępstw lub wykroczeń pozyskując większe pieniądze lub pozyskując mniejsze aczkolwiek nie robiąc nic pożytecznego dla społeczeństwa. I tutaj pojawia się problem. Przytoczę hipotetyczną sytuację. 18 letni mężczyzna skończywszy szkołę zawodową ma możliwość podjęcia pracy w zawodzie powiedzmy za 1700 złotych. zamiast tego nie podejmuję pracy w ogóle a pieniądze zdobywa poprzez drobne kradzieże oraz wyłudzanie pieniędzy na ulicy. czy Twoim zdaniem taki człowiek w imię wolności może sobie kraść czy zaczepiać? weź pod uwagę, że wolność jednostki kończy się tam gdzie wolność drugiej jednostki. jestem w stanie przyzwolić komuś na palenie marihuany, przedawkowywanie alkoholu czy srania sobie na ścianę we własnym domu bo takim działaniem społeczeństwu nie szkodzi a co najwyżej sobie ale jeżeli ktoś zaczyna już szkodzić innym, to stwarza zagrożenie dla wolności innej jednostki. przykładowo, nie mogę przejść przez dany fragment ulicy nie będąc przez niego zaczepionym tudzież nie mogę zostawić spokojnie portfela w przedziale w pociągu idąc do toalety. i tyle. nie można w imię wolności w ogóle nie wymierzać kar i w ogóle nie oceniać postępowania innych. idąc Twoim tokiem myślenia, zlikwidujmy w ogóle instytucje porządku publicznego, takie jak policja czy straż miejska bo przecież zakłócają wolność, bo nie mogę np posłuchać w bloku o 3 w nocy głośnej muzyki… Tomasso, tak rozumiesz wolność?

  10. Październik 22nd, 2010 at 09:40

    Mam nadzieje ze to nie ostatni twoj artykul:)

  11. tomek
    Listopad 24th, 2010 at 16:35

    a słyszeliście, najnowsze informacje jakie podał portal wroclove2012.com ??? remont dworca ma zostać ukończony przed euro, to dobry znak! wejdźcie na stronkę i poczytajcie i zobaczcie zdjecia